Walka do upadłego, niewykorzystane "100%" sytuacje i końcówka godna "hitu kolejki" - to wszystko zobaczyli kibice w Krakowie na meczu lidera - Wisły z aktualnym mistrzem Polski Zagłębiem Lubin. Krakowianie wygrali 2:1 po golu Marka Zieńczuka w 91. minucie!
Wisła Kraków pozostała niepokonana jesienią na własnym stadionie. Przy ul. Reymonta krakowianie zdobyli komplet punktów, strzelając rywalom 26 bramek, a tracąc zaledwie trzy. Lubinianom nie można odmówić ambicji, ale w niedzielę to Wiślacy byli drużyną lepszą i wygrali zasłużenie.
Dwie Wisły
Mecz miał dwa oblicza: pierwsza połowa to pokaz nudnej i monotonnej gry, z której niewiele wynikało, a piłkarze nie potrafili stworzyć dogodnych sytuacji strzeleckich. W pierwszych 45 minutach zawodnicy obu ekip nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę rywala. To była "czarna" strona meczu.
W 19. minucie prowadzić mogło Zagłębie, kiedy po zagraniu Wojciecha Łobodzińskiego ręką we własnym polu pomagał sobie Cleber. Brazylijczyk powinien za to zagranie otrzymać żółtą kartkę... powinien, ale sędzia Hubert Siejewicz ręki nie zauważył i nie podyktował rzutu karnego dla piłkarzy Zagłębia.
W 43. minucie swoją szansę mieli z kolei Wiślacy. Na bezpośredni strzał z rzutu wolnego zdecydował się Mauro Cantoro. Mocno bita piłka trafiła jednak w poprzeczkę obok bezradnie wyciągniętego bramkarza lubinian Aleksandra Ptaka.
Zacięta walka i dramatyczna końcówka
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Wiślaków. Tuż po wznowieniu gry sam na sam z Ptakiem znalazł się Radosław Sobolewski, ale bramkarz Zagłębia wygrał pojedynek. W 50. minucie krakowianie wyszli jednak na prowadzenie. Po akcji całego zespołu, podanie Rafała Boguskiego na bramkę zamienił niezawodny Paweł Brożek, dla którego było to 12 trafienie w sezonie.
Piłkarze "Białej Gwiazdy" cieszyli się osiem minut. Po dośrodkowaniu Michała Golińskiego Manuel Arboleda wygrał pojedynek główkowy z Marcinem Baszczyńskim i wyrównał stan rywalizacji na 1:1. Był to pierwszy stracony przez Wiślaków gol na własnym stadionie od pierwszego września, czyli meczu z Lechem Poznań.
Gra się wyrównała. Do tego Wisła mogła mówić też o sporym pechu - groźne strzały Sobolewskiego, Zieńczuka i Cantoro albo minimalnie mijały słupek, albo blokowali je obrońcy lubinian.
W końcówce jednak Wisła pokazała klasę, po której poznaje się najlepsze ekipy. W 91. minucie zamieszanie pod bramką "Miedziowców" wykorzystał Marek Zieńczuk, który po dośrodkowaniu Kamila Kosowskiego, strzałem głową posłał piłkę obok interweniującego Aleksandra Ptaka.
Wisła Kraków - KGHM Zagłębie Lubin 2:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Paweł Brożek (50), 1:1 Manuel Arboleda (57), 2:1 Marek Zieńczuk (90+1).
Żółta kartka - Wisła Kraków: Jean Paulista. KGHM Zagłębie Lubin: Manuel Arboleda, Michał Stasiak, Sreten Sretenović.
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów 15 000.
Wisła Kraków: Mariusz Pawełek - Marcin Baszczyński, Arkadiusz
Głowacki (63. Adam Kokoszka), Cleber , Piotr Brożek - Rafał
Boguski (82. Patryk Małecki), Radosław Sobolewski, Mauro Cantoro,
Marek Zieńczuk - Paweł Brożek, Jean Paulista (65. Kamil Kosowski).
KGHM Zagłębie Lubin: Aleksander Ptak - Grzegorz Bartczak, Michał
Stasiak, Sreten Sretenović, Manuel Arboleda - Wojciech
Łobodziński, Rui Miguel (87. Robert Kolendowicz), Michał Goliński,
Maciej Iwański, Szymon Pawłowski - Piotr Włodarczyk (76. Dawid
Plizga).
|