 - Jeśli Wałęsa coś powie to inni na pewno będą go słuchali - w ten sposób Tomasz Siemieński z Polskiego Radia komentuje na swoim blogu w Salonie24.pl propozycję przystąpienia Lecha Wałęsy do tzw. Grupy Mędrców.
- Gdy przyglądałem się parę dni temu, jak Lech Wałęsa nagrywał długi wywiad dla francuskiej telewizji informacyjnej France24, odniosłem wrażenie, że były prezydent już lobbował na rzecz swojego udziału w grupie refleksyjnej, która ma zastanawiać się nad przyszłością Unii - pisze Siemieński.
Według publicysty Wałęsa sprawdzi się w grupie ponieważ jest "postacią doskonale rozpoznawalną, człowiekiem, z którym inni się liczą. Niewiele Polska ma takich symbolicznych, sławnych i powszechnie szanowanych postaci. Czyli jeśli będzie w tej grupie coś mówił, to inni na pewno będą go słuchali. Czy go zrozumieją, to inna sprawa".
Siemieński uważa, że Wałęsa lobbował już za swoją kandydaturą podczas wywiadu dla francuskiej telewizji France24. - Gdy prowadzący pytał o historię, stocznię, strajki i Solidarność – Wałęsa mówił o Europie. Gdy dziennikarz pytał o stosunki z premierem i z prezydentem – Wałęsa o swojej wizji Europy. Jeśli powracał do historii, to po to, by podkreślić, że już przed 25 laty był prawdziwym Europejczykiem, że miał już wtedy wizję wielkiej Europy, która dopiero teraz w bólach powstaje - pisze Siemieński i dodaje - wtedy się z niego śmiali, gdy mówił o Stanach Zjednoczonych Europy, ale teraz już się nie śmieją. W taki mniej więcej sposób Lech W. przedstawiał siebie jako ojca Europy. |